Misia Wędrownisia we Włocławku

Misia Wędrownisia odwiedziła Włocławek – miasto, w którym mieszka pewien sympatyczny 6-latek i jego 4-letnia siostra wraz z rodzicami. Misia spędziła u nas dużo czasu, gdyż długo nie mogliśmy jej zabrać na spacer ze względu na zagrożenie spowodowane koronawirusem. Przez ten czas bawiła się z dziećmi, słuchała ich opowieści, razem czytaliśmy książki i bawiliśmy się klockami. Nie było jej nudno. Misia pojechała wraz z dziećmi na działkę, na której wspólnie szukali oznak wiosny. Misia była zachwycona.
Gdy mogliśmy już wyjść na spacer, pewnego słonecznego dnia wybraliśmy się na wycieczkę po Włocławku. Udaliśmy się na zaporę wodną na Wiśle. Misia była pod wrażeniem i chętnie pozowała do zdjęć. Spacerkiem podeszliśmy pod krzyż ks. Jerzego Popiełuszki.

Następnym punktem wycieczki były skąpane w słońcu bulwary Marszałka Józefa Piłsudskiego. Obserwowaliśmy stamtąd tamę po prawej stronie oraz most na Wiśle im. Edwarda Śmigłego-Rydza po lewej. Wieczorem i nocą most jest pięknie podświetlony na zielono.

Przy bulwarach znajduje się uroczy niewielki kościół św. Jana Chrzciciela zbudowany w 1538 roku, który chętnie zwiedziliśmy. Stamtąd ruszyliśmy obejrzeć Bazylikę Katedralną Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, której budowę rozpoczęto już w 1340 roku. Misia była bardzo zainteresowana.
Następnym punktem wycieczki była Przystań Wodna na Wiśle. Tam chwilę odpoczęliśmy. Spacerując niedaleko obserwowaliśmy jak niewielka rzeka Zgłowiączka wpływa do Wisły. Szumiało przyjemnie, ptaszki śpiewały i krążyły nad naszymi głowami, a nam nie chciało się wracać do domu.
Wracając podjechaliśmy pod Halę Mistrzów, w której swoje mecze rozgrywa Anwil – jedna z najlepszych drużyn koszykarskich w Polsce, zdobywca Pucharu Polski oraz Superpucharu Polski.


Tydzień później udaliśmy się na spacer po pięknym parku na Słodowie we Włocławku. Niestety nie mogliśmy korzystać z licznych atrakcji na placu zabaw i zewnętrznej siłowni. Spacerowaliśmy nad Zgłowiączką, z niewielkiego mostu nad rzeką obserwowaliśmy kaczki.
Wracając do domu, pojechaliśmy nad Jezioro Czarne, znajdujące się w lesie na jednym z krańców miasta. Chwilę siedzieliśmy na pomoście i chcieliśmy się udać na spacer wokół jeziora, ale zaczął padać deszcz i dość szybko wygonił nas z tego urokliwego miejsca.


Misia była bardzo zadowolona ze spacerów, dowiedziała się dużo o Włocławku i charakterystycznych dla niego miejscach i obiektach. Czas jednak udać się w dalszą podróż – do kolejnego ciekawego miejsca – w gościnie u kolejnego dziecka.

M.S.