Jako małe dziecko Zosia była bardzo grzeczna i niczego złego nie podejrzewaliśmy. Do rodziny była raczej otwarta.
Kiedy w wieku 4 lat poszła do przedszkola, nie rozmawiała z dziećmi poza jednym chłopcem, z którym się znała od urodzenia. Nie odzywała się do wychowawczyni. Po pierwszym semestrze zaczęła się odzywać do kolejnej dziewczynki.

Minął kolejny rok przedszkola, zmieniła się pani. W ciągu całego roku zaczęła rozmawiać z kolejnymi dziecmi, ale nie z wychowawczynią, ani z żadnym doroslym pracownikiem placówki. Zauważylam, że cos jest nie tak. Nauczycielka z przedszkola uważała, że trzeba poczekac, bo na pewno rozkręci się sama. Udałam się jednak z problemem do lekarza pediatry, który dal nam skierowanie do neurologa i polecił udać się do poradni psychologiczno – pedagogicznej. Podczas wizyty neurolog zaczął krzyczeć na nas rodziców, bo uważał, że źle wychowujemy naszą córkę i jest rozpieszczona. Źle się odżywia i to wszystko jest naszą winą. Poczuliśmy się po wyjsciu jak jakaś patologiczna rodzina. Przez znajomości udalismy sie do innego neurologa. Lekarz polecil zrobić badanie EEG, które wykazało uogólnione zmiany. Lekarz stwierdził, że nic one nie znaczą. Wszystko jest ok, a córka juz ma taką urodę. Uspokoił nas mówiąc, że ludzie mają bardziej chore dzieci.
Poszliśmy do poradni psychologiczno – pedagogicznej, a tam po testach też niczego nieprawidłowego nie stwierdzono. Nasza czujność została uśpiona.

W zerówce znowu kolejna nowa pani i pani do pomocy. Do jednej z nich Zosia zaczęla mówić. Mówiła też do prawie wszystkich dzieci. Tak minal caly rok.

Pierwsza klasa i znów nowa pani. Znowu Zosia nie mowiła do niej, minął pierwszy miesiąc, potem drugi i nadal to samo. Koleżanka nauczycielka z innej szkoly zadzwoniła do mnie i powiedziała, abym obejrzała film “MOJE DZIECKO NIE MÓWI”, który jest dostępny na kanale YouTube. Ogladłam go i byłam przerażona, bo wszystko pasowało. Nasza corka ma mutyzm wybiórczy! Wychowawczyni dała mi opinię o dziecku i wysłała znów do poradni psychologiczno – pedagogicznej. Doradziła nam jakąś terapię, bo kuzynka jej, w wieku mojego dziecka, już rok jeździła na spotkania, a my byliśmy tyle do tyłu. Dostaliśmy sie nielegalnie do innej poradni, nie z naszego rejonu, aby przyjęła nas pani psycholog na odpowiednią terapie, bo w naszej poradni nie było nic odpowiedniego. Przez pół roku dojeżdżałam raz w tygodniu i nic sie nie zmieniło. Pani psycholog oddała więc córke innej psycholog na terapie grupową, tam zaczęła się trochę do niej odzywać i do dzieci. Jednak to nie przeniosło sie na szkołę czy środowisko. Trafiłam na grupę wsparcia Ani, tam dowiedziałam się, że takie terapie nic nam nie pomogą. Teraz wiem dlaczego…

Zaczęliśmy sliding in w szkole, ale to była już 2 klasa, w połowie roku zaczęłam starać sie o kształcenie specjalne. Po wielu trudach i przeciwnościach w poradni psychologiczno – pedagogicznej, córka otrzymała odpowiednie orzeczenie. Przed wakacjami Zosia zaczęła rozmawiać z wychowawczynią i z dziećmi. W klasie bez stresu odpowiada, czyta.

Kolejny rok, 3 klasa i Komunia Święta. Zosia zaliczyła egzaminy u księdza na głos, co prawda razem ze swoją koordynatorką, ale jednak okupione było to dużym stresem. Pozniej poszła do spowiedzi i Komunii. Rozmawiała z katechetką.

Klasa 4, nowi nauczyciele, nowe przedmioty. Zanim zaczęlismy przygotowania do drabinek, corka kolejno rozmawiała z nauczycielami, zglaszała się na lekcjach, pytała i odpowiadała.

W tej chwili Zosia powoli zaczyna rozmawiać ze sprzataczkami. Ten lęk był silnie utrwalony, bo zna je od 6 lat i nigdy się do nich nie odezwała. Zostały nam jeszcze różne inne lęki do przepracowania. Samodzielne kupowanie wychodzi czasami kiedy nie ma wyjscia i jest np z koleżanką, a nie ma mnie. W mojej obecności gorzej, tylko odbierze jedzenie np w McDonald, a zamawiać ustnie się nadal boi. Wiem, że to wynika z silnego utrwalenia schematu – kiedy jest mama, ja się nie odzywam, bo przecież przez wiele lat nie mając świadomości co dolega mojej córce wyręczałam ją w mówieniu, nie wiedząc, że to czynnik utrwalający jej lęk.

Teraz wiem co robić i będziemy działać dalej.